Czy można jeść podczas porodu?
Blog dietetyczny,  Wpisy o dietetyce

Jedzenie podczas porodu. Jakie są przesłanki naukowe za i przeciw?

Jedzenie podczas porodu to do niedawna był temat tabu. Od 1 stycznia 2019 roku, kiedy zostały zaakceptowane nowe standardy opieki okołoporodowej, mówiące:

“nie wyklucza spożywania przez rodzącą posiłków w trakcie porodu (pozostawiając tę kwestię do decyzji osoby sprawującej opiekę)”

wiele kobiet nadal wiedziało, czy można, czy nie.

Ja osobiście rodziłam zarówno przed wprowadzeniem nowych zaleceń (lipiec 2018), jak i po (styczeń 2020) i w jednym i drugim przypadku “raczej mi to odradzano”, mimo, że trafiałam na liberalnych lekarzy i położne.

Skąd ten lęk?

Co można jeść podczas porodu? Dlaczego jedzenie podczas porodu jest korzystne? Jakie skutki niesie ze sobą jedzenie podczas porodu? Dowiesz się tego z mojego oryginalnego artykułu. Pisząc go nie znalazłam czegoś podobnego na polskich stronach, jedyna literatura i wstępne badania są po angielsku.

 

Czy można jeść podczas porodu?

Gdy naukowcy w latach 90. zapytali kobiety dwa miesiące po porodzie jakie wydarzenie z porodu do dzisiaj wytrąca je z równowagi, otrzymali zaskakujące odpowiedzi – większość z nich przyznała, że odczuwała dyskomfort z powodu niemożności picia i jedzenia. Choć dzisiaj przyjmowanie napojów podczas porodu jest jak najbardziej dozwolone, to z jedzeniem sprawa nie jest już taka oczywista.

Jak to się stało, że fizjologiczna czynność, jaką jest jedzenie, podczas kolejnej fizjologicznej czynności, jaką jest poród, budzi do dzisiaj tak wiele kontrowersji, pomimo tego, że standardy okołoporodowe stoją po stronie nieskrępowanego spełniania potrzeb rodzącej? Dlaczego personel medyczny odradza jedzenie, a dlaczego ja polecam? Zapraszam do lektury.

 

Jedzenie podczas porodu – historia

Od lat 40. XX większość porodów waginalnych przeprowadzanych było w znieczuleniu ogólnym, aby uśmierzyć ból rodzącej. U znacznej części kobiet zaobserwowano poporodowe powikłania płucne. Te komplikacje miały wynikać z przedostania się treści żołądka do płuc w trakcie porodu w znieczuleniu ogólnym.

Przyjrzyjmy się najpierw żołądkowi. Obserwujemy zmiany w pokarmowym podczas ciąży – żołądek, naciskany przez powiększającą się macicę, rotuje się do pozycji horyzontalnej spowalniając opróżnianie żołądka (tworzy się jakby “kieszonka” na jedzenie). Sytuacji nie sprzyja także główny ciążowy hormon – progesteron, który działa relaksująco na mięśnie gładkie żołądka przez co nadtrawione jedzenie nie przesuwa się tak szybko do dalszych odcinków układu pokarmowego. Gdyby tego było mało – na kilka godzin przed porodem fizjologia zwalnia i żołądek nie pracuje na takich samych obrotach, co wcześniej.  Podczas porodu natomiast stres i ból przyczyniają się do spowolnienia usuwania treści z jego wnętrza.

W latach 40. zaobserwowano więc, że kwas solny i nadtrawione jedzenie po dostaniu się do płuc powodują stan zapalny, zwiększając odsetek śmiertelności położnic. Astmopodobne powikładnia oddechowe nazwano syndromem Mendelsona. Taki stan rzeczy przyczynił się do kompletnego zakazu w przyjmowaniu pokarmów i płynów podczas porodu, mimo, że dzisiaj podczas porodów fizjologicznych nie stosuje się znieczulenia ogólnego, a jedynie znieczulenie zewnątrzoponowe (a i tak w warunkach polskich – rzadko). Najczęściej ZZO stosuje się podczas porodu cesarskim cięciem, gdzie jedzenie jest surowo zakazane.

Jak w takim razie wytłumaczyć dzisiejszą praktykę ograniczania jedzenia podczas porodu?

Czy to tylko relikt medyczny, czy może coś więcej?

Dlaczego walczyć o możliwość jedzenia podczas porodu?

Czy jedzenie podczas porodu jest ryzykowne?

Jakie korzyści daje jedzenie podczas porodu?

 

Wymiotowanie podczas porodu

Z badania przeprowadzonego przez O’Reilly i wsp. w 1993 wynika, że w grupie kobiet mających dostęp do jedzenia podczas porodu, 80% z nich nie wymiotowało, a ryzyko komplikacji wynikających z wymiotowania były niskie. Inne badanie wykazało, że nawet jeśli podczas niepowikłanego niczym porodu podano znieczulenie (chlorowodorek pethidyny – meperydyna), które powoduje wymioty, nudności i opóźnienie opróżniania żołądka i jednocześnie podano leki przeciwwymiotne, to tylko 39 kobiet wymiotowało, z czego 27 z nich dostało placebo. Leki podano po to, aby zniwelować działanie wymiotne znieczulenia, a nie po to aby zapobiec wymiotom samym w sobie. To, co nie zostało odnotowane w badaniu to fakt, że to nie poród wywołuje wymioty, ale…znieczulenie. Ciekawe co?

 

Jedzenie podczas porodu – historia

Aby zrozumieć, dlaczego obowiązują takie standardy, należy cofnąć się w czasie o blisko 60 lat do realiów Stanów Zjednoczonych, gdzie porody naturalne dla wygody kobiet były przeprowadzane w znieczuleniu ogólnym. W latach 40. lekarze zaobserwowali, że podczas takiego medykalizowanego porodu dochodziło do cofania się treści żołądkowej, w wyniku czego przedostawała się ona do płuc. Kwas solny, który znajdował się w treści żołądkowej, powodował stan zapalny i powikłania poporodowe przypominające astmę. Ten stan został nazwany syndromem Mandelsona na cześć jego odkrywcy. Było to, jak na tamte czasy, sytuacją tak niebezpieczną, że zaczęto wprowadzać restrykcje dotyczące jedzenia i picia, aby zminimalizować powikłania u położnic. W dobie, gdzie ponad 40% porodów w Polsce przeprowadza się metodą cesarskiego cięcia i w znieczuleniu brak jedzenia nie powinien dziwić – cearskie cięcie to operacja, do której należy być odpowiednio przygotowaną. W tym wszystkim brakuje jednej części układanki…

Co z porodami siłami natury, które są niepowikłane? Czy w tym wypadku powinno się rodzącej odmawiać jedzenia?

 

Poród jak maraton

Poród często przyrównany jest do maratonu. Nie bez powodu! Do maratonu trzeba się przygotować; na kilka dni przed porodem większość kobiet czuje ogromny, nieposkromiony głód – to normalny proces magazynowania energii, aby podczas porodu nie musieć jeść. A co z samym jedzeniem podczas porodu?

Cała czynność skurczowa macicy to praca mięśni, a do pracy mięśni potrzebna jest energia. Pierwszy okres porodu, w którym szyjka macicy rozwiera się do 10 cm jest momentem, w którym kobieta potrzebuje ogromną jej ilość. Jedzenie w pierwszym okresie porodu powoduje, że kobieta czuje się bezpieczniej, nie występuje obciążenie psychiczne związane z restrykcjami w nowej, często niełatwej, sytuacji. Głód to fizjologiczny znak braku energii – przy takim sygnale z ciała należy zareagować i tę energię dostarczyć. Jest to lepsza alternatywa aniżeli kroplówka.

Chociaż także kroplówka ma swoje zalety! Badania pokazują, że kroplówka z dodaną glukozą podczas porodu indukowanego skracała czas porodu średnio o 76 minuty. Nie tylko szyjka macicy potrzebuje energii – kobieta rodząca potrzebuje glukozy do pracy mięśni tłoczni brzusznej podczas parcia – jak ma urodzić, gdy jest głodna i osłabiona? Znaczące może to być dla pierworódek, których porody z reguły są dłuższe aniżeli u wieloródek. U wieloródek glukoza statystycznie może nie mieć takiego znaczenia, ponieważ porody przebiegają szybciej.

A hipoglikemia [stan spadku cukru w organizmie] podczas porodu?

Jej doświadczenie podczas porodu może znacząco obniżyć nastrój! Maratończycy podczas biegu jedzą wysokowęglowodanowe przekąski, aby bezustannie dostarczać energię swoim mięśniom. Jeśli znowu porównać poród do maratonu, to można zauważyć kolejne analogie – zarówno maraton jak i poród potrafią trwać naaaaprawdę długo, w obu sytuacjach chodzi o wytrzymałość i w obu sytuacjach chodzi o to, aby dotrzeć do mety! Odpowiednie odżywienie przed porodem i podjadanie w jego trakcie może znacząco zmniejszyć dyskomfort zarówno psychiczny i fizyczny. Przecież nikt nie lubi głodować! 🙂

 

Co można jeść podczas porodu?

Produkty bogate w węglowodany!

Nie bójcie się spakować do szpitala ulubionej czekolady – w dodatku jej jedzenie zwiększy syntezę serotoniny, hormonu szczęścia, co pozwoli optymistyczniej spojrzeć na czekające zadanie. Czekolada rozpuszcza się i nie zalega w żołądku, nie ma też dużej objętości, więc ryzyko wymiotów lub powikłań przy ratunkowym cesarskim cięciu jest małe.

Do torby szpitalnej można także włożyć żelki, ulubione lizaki czy landrynki.

I choć najlepiej byłoby, gdyśmy mogły zjeść to, na co mamy największą ochotę podczas porodu, przyjdzie nam poczekać kilka dekad, aż sprawa ta będzie ostatecznie rozwiązana. Natura jednak wymyśliła człowieka bardzo mądrze, ponieważ w tak ważnej życiowo sytuacji kobieta zapomina o otaczającym ją świecie, skupiając się na porodzie i często…nie ma apetytu! Oksytocyna, która w wielkich dawkach jest uwalniana do krwiobiegu skutecznie hamuje apetyt i spowalnia motorykę układu pokarmowego.

Poród to jedna z niewielu sytuacji, gdzie ja, dietetyk, z czystym sumieniem polecę wysokowęglowodanowe słodycze. Nie słodycze na bazie słodzików (ksylitol czy erytrytol mają działanie przeczyszczające, nie dostarczają glukozy), ale takie klasyczne na bazie cukru. Bo to, co najlepiej działa na szyjkę macicy, to właśnie glukoza a nie jakiś poliol! 🙂

Słodycze, choć nie polecane w codziennym życiu ze względu na niekorzystny wpływ na zdrowie, w tej jednej sytuacji znacząco mogą wspomóc akcję porodową i osłodzić życie. Każdy poród jest inny i jeśli będziesz miała wątpliwości – zapytaj położną! Pamiętaj, że MAMY PRAWA!

Dobrego porodu! 🙂

Jeśli szukasz ciążowych ciekawostek, zapraszam Cię do artykułów o witaminie A w ciąży, czy o jedzeniu w I trymestrze ciąży

Zapraszam także na mojego rodzinnego i kolorowego instagrama.

Oryginał artykułu na stronie Świadomej Mamy.

fot. pixabay

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.