Czy zwierzęta domowe wpływają na mikrobiom?
Ciąża,  Mikrobiom,  Wpisy o dietetyce

Mikrobiom dziecka a zwierzęta domowe. Jak futrzaki pomagają w stymulacji odporności u najmłodszych?

Kiedy pisałam swoją pracę dyplomową o programowaniu mikrobiomu u płodu, to natrafiłam na szereg badań ciekawych, acz niemających związku z żywieniem ciężarnych. Jedno ujęło mnie do tego stopnia, że nie byłabym sobą, gdybym nie wspomniała o tym w pracy, ale postanowiłam, że kiedyś napiszę o tym artykuł, aby także w języku polskim była chociażby wzmianka na ten temat. Masz zwierzę domowe? Jeśli nie, przeczytaj i podaj dalej bliskim, którzy je mają, a jeśli tak – zapraszam Cię do lektury fascynującej podróży po królestwie bakterii. I królestwie futrzaków – czyli Twoim domu.

Czy mikrobiom jest ważny dla człowieka?

To już jest (powinien być?) truizm. Gdy zaczynałam studia, to „coś tam” słyszałam o bakteriach, ale raczej funkcjonowało to w mojej pamięci jako „mikroflora jelitowa” i było nie do końca jasnym wspomnieniem licealnych lekcji biologii. Bakterie w oczywisty sposób były obecne, ale raczej jako niechciani sprawcy zakażeń i wrogowie zatok. Prócz tych „złych” wyróżniałam jeszcze te bakterie od kiszonej kapusty i ogórków, które w Polsce uchodzą za bohaterów narodowych. No i te „elkaseidefensis” z reklam z dzieciństwa. Moja ignorancja była tak daleka, że mogłabym do niej dojechać do Paryża i skosztować wina. O, właśnie. W winie też są bakterie. I w piwie, jogurtach, kiszonych śledziach. To, przede wszystkim, genialny sposób na zakonserwowanie żywności; konserwacja poprzez psucie. Jesteśmy z nim nierozerwalnie związani, nie tylko przez to, że mamy w nim do czynienia w jedzeniu, ale także przez to, że jesteśmy gospodarzem dla tych bakterii. Kiedyś mówiono o stosunku 1:1, ale wycofano się z tej hipotezy – jest ich mniej, jednakże stale na tyle dużo, że mikrobiom jelitowy stanowi u człowieka praktycznie dodatkowy i, to najciekawsze, niepodległy organ.

Czym jest mikrobiom?

Mikrobiom jelitowy, czyli zależność między gospodarzem, a bakteriami jest niezbędny dla prawidłowego funkcjonowania organizmu człowieka i jest kluczowy dla jego zdrowia. Plaga alergii pokarmowych, chorób z autoagresji oraz otyłości nie sprzyja spokojnemu i szczęśliwemu życiu.

Mikrobiom jelitowy noworodków cechuje niewielkie zróżnicowanie (Proteobacteria, Firmicutes, Bacteroidetes) i kształtuje się – według niektórych źródeł do 1 roku życia, a według innych innych – nawet do 4 roku życia. Sposób porodu znacząco wpływa na dywersyfikację mikrobiomu jelitowego. Co to oznacza? Podczas porodu mikrobiom waginalny, czyli ten z pochwy i sromu, ze skóry oraz bakterie kałowe matki przechodzą na dziecko, będąc jednocześnie pierwszymi bakteriami kolonizującymi układ pokarmowy dziecka. Znacząco wpływa to na programowanie odporności u dziecka we wczesnym dzieciństwie i okresie dorosłości. Oczywiście nie tylko sposób porodu wpływa na kształt składu mikrobioty jelitowej – wpływa na nią także wiek matki, długość ciąży, antybiotykoterapia przed ciążą (a także w jej trakcie), środowisko, w którym żyje matka, przyjmowane leki i dieta noworodka (naturalne karmienie/mleko modyfikowane). Całokształt zachowań matki i diety dziecka we wczesnym etapie rozwoju dziecka programuje późniejsze zachowania żywieniowe i podatność na choroby cywilizacyjne. I tutaj wkracza możliwość wykorzystania zwierząt domowych jako dodatkowego immunostymulatora. Już w 1989 stwierdzono, że zbyt sterylne środowisko skutkuje większą alergizacją dzieci.

No dobra, a co mają do tego zwierzęta domowe? Nie będzie zaskoczeniem, gdy napiszę, że futrzaki mają swój własny mikrobiom jelitowy. No, mają. I to zupełnie inny, jak my, co okazuje się bardzo przydatne! Wprowadzenie kontaktu ze zwierzętami domowymi powoduje wzbogacenie profilu mikrobiomu jelitowego. Podczas, gdy wczesna kolonizacja bakteriami jest truizmem w kontekście zdrowia, to mikroby środowiskowe mają także długookresowe efekty i wpływ.

Dla przykładu – badania wykazały, że posiadanie psów w pierwszych dwóch latach po narodzinach dziecka powoduje mniejszą wrażliwość na alergeny we wczesnym dzieciństwie oraz obniżenie ryzyka wystąpienia u niego astmy. Wow! W Polsce na astmę choruje 5% populacji, czyli jakieś…2 miliony osób. I szacuje się, że tendencja do zachorowań będzie rosnąć. Oczywiście nie trzeba mieć psa, żeby skorzystać z dobrodziejstw jego bakterii – wystarczy narazić dziecko na kontakt u babci, wujka, czy najlepszej przyjaciółki, albo chociażby nie zabierać dziecka z daleka od psów na spacerze i pozwolić je dotykać.

Jesteś w ciąży? Jak najczęściej dotykaj zwierząt!

Metaanalizy wykazały, że ekspozycja na obecność zwierząt domowych w ciąży wyraźnie zmniejsza ryzyko alergii (atopowego zapalenia skóry, astmy) u dzieci po porodzie. W szczególności zagadnienie to dotyczyło posiadaczek psów, gdyż to właśnie psy zapewniały największą ochronę. Zmniejszenie poziomów immunoglubiny E było widocznie jedynie u dzieci wystawionych na obecność futrzaków w okresie prenatalnym i nie zmieniło się to po porodzie. W razie cesarskiego cięcia dzieci, które w łonie matki były narażone na ekspozycję zwierząt domowych, dużo rzadziej wykształcały u ciebie otyłość w wieku do 2 lat. Obserwuje się także dużo większe zróżnicowanie mikrobioty noworodków i niemowląt do 3 miesiąca życia, jeżeli ich matki miały styczność ze zwierzętami. Co ciekawe – gdy dziecko ma kontakt z futrzakiem reprezentacja Bifidobacterium breve jest niższa, podczas gdy reprezentacja Bufidobacterium longum zwiększa się; dzieje się to zapewne pod wpływem Bifidobacterium pseudolongum, które pod dostatkiem znajdują się w mikrobiologicznym rynsztunku zwierząt domowych. Nic w tym złego, już spieszę z wyjaśnieniem – bifidobakterie, w tym B. logum i B.breve to taksony, które w największej ilości są obecne w przewodzie pokarmowym malutkich dzieci i w mleku matki. Te bifidobakterie razem z B. infantis są takimi twardzielami, że wytrzymują nawet żrące środowisko kwasu solnego w żołądku i żółci, aby mogły skolonizować małe jelitka noworodków. Widocznie analogiczne zwierzęce bakterie pomagają kolonizować jelita dziecka, nie dopuszczając do dysbiozy (sytuacji, w której jelita nie są skolonizowane i istnieje możliwość kolonizacji np. przez patogeny), po czym ustępują naturalnie preferowanymi przez nasze organizmy bakteriami pochodznia ludzkiego.

Wracając jednak do psów – ich mikrobiota jest tak silna, że z powodzeniem kolonizuje nawet kurz w domu. Silniej niż nasz mikrobiom, mimo, że często mamy przewagę wagową i ilościową 😉

Miałaś cesarskie cięcie? Daj dziecku przytulić mruczka

Cesarskie cięcie to szczególny rodzaj porodu; często ratuje życie matki albo dziecka. O cesarskich cięciach w kontekście mikrobiomu i zdrowia matki będę jeszcze pisać, bo to jeden z moich ulubionych tematów, lecz na tym etapie napiszę tylko, że mikrobiom dziecka po CC bardzo różni się od tego po porodzie siłami natury. Zła wiadomość – na niekorzyść dziecka. Jest na to jednak bardzo ciekawe rozwiązanie.

Prócz naturalnego karmienia piersią, które w okresie noworodkowym i wczesnego niemowlęctwa powinno być stosowane, aby zapobiec alergizacji dziecka, można zastosować pet-lifehack w postaci ekspozycji na zwierzęta domowe.  W obliczu różnych scenariuszy porodu jedynie w razie nagłego (niezaplanowanego) porodu przez cesarskie cięcie JAKAKOLWIEK ekspozycja (w ciąży, po ciąży) ma pozytywny wpływ na ustrój dziecka. Dlaczego? Już tłumaczę – nasze bakterie kolonizują nasze organizmy i są to bakterie preferowane przez ustrój. Akcja porodowa, która się zaczęła, a potem została rozwiązana poprzez cesarskie cięcie ma większe powodzenie skolonizować jelita dziecka komensalnymi bakteriami, a nie tymi, które są „dostępne” w szpitalu. Akcja porodowa w toku powoduje, że dziecko jest kolonizowane bakteriami waginalnymi (po pęknięciu wód płodowych) i w pierwszej kolejności przy kontakcie skóra do skóry bakteriami ze skóry matki, na której znajduje się chociażby…kurz domowy z tą silną mikorbiotą futrzaka. Mikrobiom zwierząt jest obecny wszędzie i jest wtedy gotów pomóc zastąpić preferowane przez ludzki organizm B. longum przez B. pseudolongum. Taka sytuacja nie występuje, gdy poród jest przeprowadzony siłami natury, gdzie kolonizacja następuje w pierwszej kolejności bakteriami waginalnymi matki, czyli tymi najbardziej preferowanymi przez ustrój. Na czym polega ta preferencja? Tutaj trzeba wiedzieć, że matka przekazuje pamięć antygenową dotyczącą dobrych bakterii dziecku w okresie prenatalnym. I to właśnie ta pamięć antygenowa sprawia, że jelita dziecka chętniej przyjmują określony rodzaj bakterii uznając je za „swoje”.

Czy zwierzęta mają wpływ na mikrobiom jelitowy?

Podobnie, jak w przypadku cesarskiego cięcia, wpływ obecności zwierząt domowych na mikrobiom dziecka jest statystycznie istotny, gdy dziecko nie jest wyłącznie karmione piersią. Jeśli dziecko karmione jest piersią, bakterie z mleka matki wraz z naturalnymi ich pożywkami (które stanowią aż 1/3 mleka kobiecego!) mają pierwszeństwo w kolonizacji jelit noworodka. Jeśli zaś dziecko jest karmione na przemian mlekiem modyfikowanym i piersią daje to możliwość wsparcia bakteryjnego ze strony futrzaków, nie pozwalając na rozrost bakterii patogennych w przewodzie pokarmowym dziecka. To dobra wiadomość dla kobiet, które dokarmiają noworodki mlekiem modyfikowanym, mają problem z laktacją lub ich dziecko ma problem z odruchem ssania!

Jeśli zastosowano śródporodową profilaktykę zakażeń (IAP) wskutek zakażenia GBS (gronkowcami z grupy B), to jednocześnie i mikrobiom matki i mikrobiom dziecka znalazł się w niebezpieczeństwie. Mam jednak dobrą wiadomość – jeśli IAP wystąpiło, a dziecko nawet nie było wyłącznie karmione piersią, lecz było rodzone drogami natury, a w domu znajdowały się futrzaki i w ciąży i po rozwiązaniu ciąży – dużo rzadziej obserwowało się zakażenia proteobakterią Bilophila (Bilophila wadsworthia). Bakteria ta znajdowana jest u osób z zespołem jelita drażliwego. Przypadek? Nie sądzę!

Posiadanie zwierząt domowych obniża poziomy paciorkowców o wszystkich członków rodziny. Także samo wystawienie płodu na działanie futrzaków w ciąży obniża ilość paciorkowców w jelitach dziecka. Jest więc prawdopodobne, że do zakażenia GBS zwyczajnie nie dojdzie, gdy mamy futrzaka w inwentarzu.

Chcesz mieć zdrowie dziecko? Przygarnij futrzaka!

Jak więc widać, ekspozycja prenatalna na obecność futrzaków jest bardzo przydatna przy programowaniu zdrowia dziecka. Ich obecność pozwala zdywersyfikować mikrobiom taksonomicznie, uniknąć zakażenia gronkowcami, zapobiec kolonizacji przez patogeny, wesprzeć mieszany model karmienia piersią, czy obniżyć ryzyko alergizacji (atopowe zapalenie skóry, astma) i wystąpienia otyłości u dzieci. Nie odkryję Ameryki, gdy napiszę, że zwierzęta domowe nie bez powodu nazywają się domowymi i my, ludzie, ewoluujemy wraz z nimi. Mikrobiota ukochanego mruczka czy burka przez tysiące lat wspólnego koegzystowania na swój sposób dopasowała się do naszej, a my do ich. Korzystajcie więc z mądrości matki natury i obecności naszych zwierząt domowych, bo może się okazać, że dzięki nim wasze dzieci będą zdrowsze.

Zostawiam was ze zdjęciem naszej 4-letniej kotki – Frejki, która została zaadoptowana z fundacji Kocie Gniezno i od kilku lat wzbogaca nasz mikrobiom w domu. 🙂

Bibliografia

  1. Hein M. Tun, Theodore Konya, Tim K. Takaro, Jeffrey R. Brook, Radha Chari, Catherine J. Field el. at., Exposure to household furry pets influences the gut microbiota of infants at 3–4 months following various birth scenarios, Microbiomevolume 5, Article number: 40 (2017).
  2. Lodge CJ, Alle KJ, Lowe AJ, Hill DJ, Hosking CS, Abramson MJ, Dharmage SC. Perinatal cat and dog exposure and the risk of asthma and allergy in the urban environment: a systematic review od longitudal studies. Clin Dev Immunol. 2012;2012:176484.
  3. Kociszewska-Najman Bożena , Oslislo Anna , Szymusik Iwona , Pietrzak Bronisława , Jabiry-Zieniewicz Zoulikha, Śródporodowa profilaktyka zakażeń paciorkowcami grupy B – doświadczenia własne, Ginekol Pol. 2010, 81, 913-917 .
  4. http://hoga.pl/wiedza/jak-tluszcze-mleczne-indukuja-nieswoiste-zapalenie-jelit/

Facebook Comments

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.