Karmienie,  Macierzyństwo

Mleko kobiece kontra mleko modyfikowane – trochę filozofii i twardych faktów

Od 1990 roku UNICEF ustalił każdy pierwszy tydzień sierpnia jako międzynarodowy tydzień karmienia piersią. Z tego powodu, że ów tydzień właśnie dzisiaj się kończy, chciałabym nieco edukacyjnie napisać o tym, dlaczego karmienie naturalne jest korzystne nie tylko dla dziecka, ale też dla matki. Wyjdę od tematu nieco…kontrowersyjnego. Ostatnio – u mnie kontrowersja jest na topie.

 

40 tysięcy lat historii i karmienie na ławce

 

Karmienie piersią jest tak stare jak nasz gatunek, czyli jakieś 40 tysięcy lat (wtrącę, że chodzi tutaj o homo sapiens sapiens, czyli człowieka rozumnego właściwego), a jeśli przyjrzeć się ewolucji to 1,9 mln lat temu (a są dużo starsze doniesienia, nauka ciągle to weryfikuje). Od tego czasu nie zmienił się ani sposób karmienia, ani sama budowa kobiecych piersi. My, kobiety, karmimy od 40 tysięcy lat tak samo. Inne ssaki, na przykład, nasze ukochane koty, absolutnie nic nie robią sobie ze współczesnej mody i karmią swoje młode dokładnie tak samo jak miliony lat temu. Podobnie krowy, konie, wiewiórki, czy psy. A człowiek? No, my lubimy skomplikowane problemy. Nawet, jeśli wiemy, że to nie do końca jest zdrowe..

Karmienie piersią z czynności czysto fizjologicznej przeistoczyła się na kanwie kultu sterylności i higienizacji w coś wstydliwego i budzącego społeczny przeciw. Karmienie w przestrzeni publicznej stało się nieakceptowane przez gros społeczeństw, co koszmarnie odbija się na psychice matek karmiących. Dziecko ma prawo wołać o pokarm, gdy znajduje się w przestrzeni publicznej z rodzicem. A matka ma prawo pierś wyciągnąć i dziecko nakarmić. W żaden sposób karmienie naturalne nie jest seksualizacją tej czynności, tylko dlatego, że w procesie tym uczestniczą piersi. Karmienie na ławce w parku nie powinno i nie nosi znamion seksualizacji przestrzeni, jak utrzymują zagorzali przeciwnicy.

Walkę z tym absurdem podejmują coraz to nowe organizacje, a temat zaistniał w przestrzeni publicznej na dobre. Polecam dotychczasowy dorobek organizacji Koniec z zabawą w chowanego, czy Komitetu Upowszechnienia Karmienia Piersią.

Bardzo ciekawe jest także pismo Kwartalnik Laktacyjny, będący świetnym popularnonaukowym źródłem informacji dla każdego. Kobiety chcą karmić i prowadzić kampanie społeczne mające na celu uświadamianie. Trochę kulawo, ale zawsze wspiera tę inicjatywę NFZ i Ministerstwo Zdrowia.

W szkołach rodzenia coraz częściej (chyba już powinno mówić się w każdej!) mówi się o zaletach karmienia piersią.

Od 1992 roku UNICEF w Polsce bierze aktywny udział w światowej kampanii promującej karmienie piersią oraz w realizacji idei WHO/UNICEF Szpital Przyjazny Dziecku. To długo, prawda? To już 27 lat!

A co było wcześniej?

Ojjj. Degrengolada, moi drodzy. Degrengolada.

 

Rozwój zaleceń w karmieniu piersią

 

Nie muszę nikomu mówić, że standardy medyczne zmieniają się raz na jakiś czas. Z reguły jest to spowodowane wielkimi odkryciami, latami badań i innymi czynnikami, o których ja, zwykły dietetyk, nie mam pojęcia. Wiem jedno – jedno stulecie wystarczyło, aby karmienie piersią porządnie zdeprecjonować i wynieść na piedestał.

Nabyłam ostatnio podręcznik do dietetyki z 1934 roku. Z przyjemnością przytoczę fragment dotyczący naturalnego karmienia piersią:

„Niemowlę do 1/2 roku otrzymuje 6 posiłków na dobę (co 3 godziny, z przerwą nocną, wynoszącą 9 godzin). Odżywianie w tym wieku stanowi pokarm naturalny lub mieszanki mleczne zwykłe. Z pokarmów dodatkowych w tym okresie niemowlę może otrzymywać tran (norweski tran leczniczy, emulsja tranowa Scotta, Scott&Bowne – Warszawa) i począwszy od II-kwartału surowe soki owocowe w ilości 1-5 łyżeczek dziennie (cytrynowy, pomarańczowy, marchwiowy, pomidorowy). […]

W ciągu pierwszej doby po porodzie noworodek otrzymuje tylko wodę lub lekką herbatkę osłodzoną cukrem w ilości ok. 100-250g. Po upływie 24 godzin należy niemowlę przyłożyć do piersi. […]

Wobec tego, że w pierwszych dniach ilość mleka kobiecego nie pokrywa zapotrzebowania bilansu wodnego, podajemy po karmieniu około 25 – 30 g lekkiej herbaty słodzonej cukrem. […]

Czas trwania karmienia nie powinien przekraczać 20 minut; dłuższe karmienie jest bezcelowe, gdyż już w ciągu pierwszych 5 minut niemowlę wysysa ok. 90% swej racji należnej pokarmu”.

Ustosunkować się do tego z perspektywy dzisiejszej wiedzy medycznej?

Dzisiaj zaleca się karmienie na żądanie, bez przerwy nocnej. Nie zaleca się dopajania noworodka, a potem niemowlęcia herbatami, podaje się jedynie witaminę D ze względu na deficyty populacyjne. Jako, że pokarm jest pełnowartościowy i produkowany na zasadzie popytu i podaży, nie ma obowiązku dziecka dokarmiać i dopajać (nawet wodą w okresie letnim). Pierwszą zaś rzeczą po kontakcie skóra do skóry po porodzie jest przystawienie dziecka do piersi, aby zastymulować laktację i pogłębić więź z dzieckiem. Mleko kobiece jest produkowane w piersiach na bieżąco w zależności od potrzeb dziecka i mocy ssania.

Do tych konkluzji potrzebna była nauka. Na ile zalecenia z 1934 roku były uwarunkowane sytuacją globalną, a na ile były sponsorowane? Tego nie wiem. Wiem natomiast, że dzisiejsza nauka pracuje na korzyść matek i naszych piersi.

Dlaczego tak naturalna i intuicyjna czynność jak karmienie piersią przeżyła takie wzloty i upadki?

 

Skąd wzięło się mleko modyfikowane?

 

Założyciel molocha spożywczego Nestlé – chemik Henri Nestlé – w 1867 zaczął pracować nad formułą mleka modyfikowanego. Nestlé chciał, obok pracy nad takimi rzeczami jak nawozy, absynt, wódka, woda gazowana i słodzone napoje, stworzyć coś, co zastąpi mleko kobiece. Dlaczego? Motywacje są ciekawe – Nestlé był bezdzietny i przerażała go śmiertelność wśród noworodków, w XIX w. karmienie publiczne było uznawane jako „niemodne” i nieprzystające współczesnym kobietom, a dostęp do świeżego mleka (np. od mamek) był ograniczony i drogi. Wynalezienie substytutu mleka kobiecego mogłoby rozwiązać wiele ówczesnych problemów (współczesnych także). Udało mu się – Nestlé stworzył proszek, który sporządzony był ze skonensowanego mleka krowiego, mąki (pozbawionej skrobi, która była przez noworodki słabo trawiona), cukru i słodu. Wystarczyło ten proszek ugotować przed podaniem i…gotowe. W tym samym czasie inny chemik Justus Freiherr von Liebig, zajmujący się suszonymi drożdżami i nawozami, też wynalazł „substytut mleka z piersi dla dzieci, które nie mogły same jeść [ssać]”, jednak nie zyskało ono tak powszechnej aprobaty jak mleko Nestlé, bo było trudne w przygotowaniu. Jako dygresję dodam, że sposób kondensacji mleka przyczynił się do powstania czekolady z mlekiem w proszku, na której Nestlé wybudował swoje spożywcze imperium.

„Mąka dla dzieci”, „Kindermehl„, bo tak wtedy nazywano mleko modyfikowane, trafiło na bardzo podatny grunt, rozwiązując problemy (brak mleka u matki spowodowany stresem, śmierć matki przy porodzie), ale stworzył nowe – powszechną alergizację. Ale o tym za chwilę.

Czemu karmienie mlekiem modyfikowanym stało się tak popularne?

Wydaje mi się, że emancypacja kobiet odegrała sporą rolę w zepchnięciu naturalnego karmienia piersią na dalszy plan. Nastroje pod koniec XIX w. sprzyjały szybkiemu ostawianiu dziecka od piersi, chociażby z wyżej wspomnianych względów wizerunkowych. Kobiety nie mogły pozwolić sobie na zaawansowaną antykoncepcję jak mamy dzisiaj (a i czasami z tym ciężko), a jednocześnie miały ambicje, aby pracować na równi z mężczyznami. Praca to dodatkowe obowiązki, szybszy powrót do pracy przy porodzie, więcej stresu, krótsze karmienie. Trzeba powiedzieć to głośno – dziecko zarówno w 1920, 2018 i 40 tysięcy lat temu miało i ma niezmienne potrzeby fizjologiczne – być nakarmionym, przewiniętym, wyspanym i przytulanym. O ile trzy ostatnie rzeczy mogła wykonać lub umożliwić osoba postronna, np. opiekunka, bądź najbliższa rodzina kobiety, tak mleko kobiece trzeba było czymś zastąpić. Mleko krowie czy kozie nie jest odpowiednie dla noworodków ze względu na zupełnie inny rozkład makroskładników, mikroelementów, różnice mikrobiologiczne, czy inną osmolarność. Mleko modyfikowane idealnie pasowało go gorącej końcówki wieku XIX, bo było tanie, proste w przygotowaniu i było bezpieczną alternatywą dla mleka kobiecego.

Czy to źle? Patrząc na dokonania kobiet w tamtym czasie, czyli walkę o prawa wyborcze i stworzenie podwalin pod stabilną rolę kobiety w społeczeństwie – nie. To dobrze. To świetnie. Kobiety mogły skupić się na rzeczach, które już dzisiaj są prawie respektowane.

A dlaczego nie? Przed Wami trochę o zdrowiu.

 

Mleko matki i „nie do końca mleko matki”

 

Mleko mamy jest najlepsze – tutaj nie warto się kłócić, bo fakty są miażdżące. Żaden inny pokarm nie jest tak korzystny, jak mleko matki. Jasne, że jest, ale dlaczego?

Bo jest kompletnym, bezpiecznym, ekonomicznym i naturalnym pokarmem dla noworodka i niemowlęcia. Mleko matki zawiera wszystkie potrzebne do rozwoju fizycznego składniki. Zawiera idealny rozkład białek, tłuszczów i węglowodanów, a ich wydzielanie do mleka zmienia się wraz z czasem, który upłynął po porodzie i w rytmie dobowym. Organizm matki dokładnie wie, jakie mleko produkować, aby zaspokoić potrzeby dziecka. Jest kilka rodzajów mleka – siara, mleko przejściowe i mleko dojrzałe. Prócz wody, makroskładników i bakterii, mleko matki zawiera takie aktywne substancje jak hormony, enzymy, poliamidy, pochodne kwasów nukleinowych, substancje bakteriostatyczne, immunoglobuliny, laktoperoksydazy, lakteniny, laktoferynę, lizozym i leukocyty.

Porównując mleko kobiece do mleka krowiego, mleko kobiece zawiera więcej laktozy, dzięki czemu wapń z mleka jest dużo lepiej przyswajalny, zawiera więcej oligosacharydów, mniej białka i 7 razy mniej kazeiny. W dodatku mleko kobiece zawiera mniej nasyconych kwasów tłuszczowych, a więcej nienasyconych (linolowy). Co mnie zdziwiło i Was, drodzy czytelnicy, też powinno, to fakt, że mleko kobiece zawiera dużo mniej składników mineralnych i witamin niż mleko krowie, ale, uwaga, są one, pomimo to, lepiej przyswajalne.

Szybkie porównanie tych statystyk – noworodek potrzebuje więcej węglowodanów, a mniej tłuszczu i białka. Nie potrzebujemy jako gatunek „szybko robić masy” na wzór dużych ssaków, których przetrwanie uzależnione jest od sprawności motorycznej, czyli od dobrze rozwiniętej masy mięśniowej. Jako gatunek jesteśmy skupieni na rozwoju mózgu, a do jego działania potrzebne są węglowodany i nienasycone kwasy tłuszczowe, które pod dostatkiem znajdują się w mleku kobiecym.

Jak więc widać, mleko krowie musiało być zmodyfikowane, aby jakkolwiek pasować preferencjom fizjologicznym człowieka. Jako, że mleko krowie jest obecnie najłatwiej pozyskiwanym mlekiem w gospodarce światowej, to przekształcenie go na mleko modyfikowane jest, zwyczajnie, opłacalne. I wszystko byłoby dobrze, gdyby właśnie nie ten mały szkopuł – nadal to nie jest mleko kobiece, nie ważne, jak naukowcy i producenci żywności by się nie starali. Substancje aktywne, o których wspomniałam powyżej, są kluczowe w tym „ale”. Jest ich ponad 200 i ogromnie ciężko jest je wyizolować i umieścić w mleku modyfikowanym. Co więcej – mleko kobiece nadal jest zagadką dla naukowców, gdyż nie wszystkie mechanizmy, bakterie i substancje aktywne zostały zbadane. Nie znany jest ich dokładny wpływ na organizm, a, mimo to, dzieci karmione mlekiem kobiecym zachowują zdrowie, rzadziej stają się alergikami, nie chorują na otyłość, nadciśnienie, i rzadziej zapadają na choroby cywilizacyjne np. cukrzycę czy raka.

Niestety, nie możemy tego powiedzieć o mleku modyfikowanym, nie ważne, z jakiego by nie było źródła i jakiego nie miałoby składu.

 

Zalety, których nie da się podważyć

 

Spójrzcie na tę (wcale nie krótką) listę korzyści.

Korzyści dla dziecka:

  • wyżej wspomniana ochrona przed chorobami cywilizacyjnymi – otyłością, cukrzycą, nadwagą, nadciśnieniem,
  • odporność na alergie,
  • rzadsze zachorowania na choroby układu oddechowego,
  • mniejsze narażenie na biegunki (przez idealnie wyselekcjonowane przez naturę szczepy bakterii w mleku;)),
  • mniejsza szansa na zapalenie ucha środkowego,
  • harmonijny rozwój mózgu,
  • zaspokojona potrzeba bliskości i miłości,
  • szybszy rozwój motoryczny,
  • szybszy rozwój kognitywny,
  • mniejsze ryzyko wystąpienia kolki (kolka to sprawa nerwowa – spokojnie dziecko przy piersi – mniejsza szansa kolki),
  • mlekiem kobiecym dziecka nie da się przekarmić i sprawić, że będzie otyłe,
  • dawka pokarmu idealnie dostosowana do sytuacji.

Korzyści dla mamy:

  • mniejsze ryzyko zapadnięcia na raka piersi (karmienie min. 6 miesięcy),
  • szybszy powrót do formy po porodzie,
  • szybsza inwolucja macicy, mniejsze krwawienie poporodowe,
  • brak konieczności ponoszenia kosztów zakupu mleka modyfikowanego,
  • matka karmiąca nie potrzebuje butelek, specjalnych czyścików i detergentów, smoczków, recept od lekarza oraz częstych wizyt w sklepie,
  • pierś jest zawsze „pod ręką”,
  • budowanie i utrzymywanie więzi z dzieckiem od pierwszych chwil po porodzie,
  • większy rozmiar piersi (no co? dla niektórych to zaleta!)

 

Mleko w szpitalach

 

Zachowania, które są na cenzurowanym to dopajanie roztworem glukozy oraz dokarmianie mlekiem modyfikowanym. Nie są to duże ilości – żołądek noworodka ma pojemność łyżeczki, więc 10 ml to maks, ile dziecko wypije, nie mniej jednak jest to jeden z pierwszych pokarmów, które dziecko przyjmuje na tym świecie doustnie. Czy ta praktyka ma zalety?

Ma – mama na chwilę spokoju po porodzie i ściąga z siebie stres związany z nauką laktacji.

Czy ma to wady?

Ma – mama zaburza swoją laktację i tworzy sobie stres związany z późniejszą nauką laktacji.

Będę z Wami szczera – szpital nie jest dobrym miejscem na naukę przystawiania do piersi – w polskich szpitalach jest źle i nawet programy ciąża+ tego nie zmienią. Chyba, że szpital zatrudnia wspaniałe położne, które wspierają z cierpliwością w tym trudnym momencie. To położne i doradczynie laktacyjne przejmują misję nauki karmienia piersią i często muszą to robić w bardzo skoncentrowany sposób.

Czy ten moment dopajania jest wart późniejszych problemów z laktacją? Na to pytanie musicie odpowiedzieć sobie sami. To, co dla mnie będzie zdrowe i logiczne, dla innej osoby będzie rzeczą nie do przeskoczenia. Dlatego też nie ostracyzmuję modelu mieszanego, choć zachęcam do wyłącznego karmienia piersią bezwzględnie przez pierwsze pół roku, a potem do samoodstawienia, o ile specjalista, któremu ufacie nie powie inaczej. Ja jestem rękoma, nogami i piersiami za karmieniem naturalnym i będę mówić o tym, że mleko kobiece to super sprawa.

Panie (bo Wy, Panowie nie możecie), karmcie piersią jak najdłużej. Dla zdrowia Waszego i Waszych dzieci.

Panowie, namawiajcie do tego partnerki, żony i przyjaciółki, bo Wasze zdrowie też na tym zyska. Społeczeństwo bez chorób także.

 

Bibliografia

  1. Ignyś I., Prawidłowo żywione dziecko – zdrowy dorosły, [w:] Dietetyka oparta na dowodach, 2016, Elżbieta Poniewierka [red.], s. 5-33.
  2.  Altazan AD, Gilmore LA, Guo J, Rosenberg DM, Toupo D, Gowins A, Burton JH, Beyl RA, Chow CC, Hall KD, Redman LM, Unintentional error in formula preparation and its simulated impact on infant weight and adipositya,Pediatr Obes. 2019 Jul 26:e12564. doi: 10.1111/ijpo.12564
  3. Auestad N1, Scott DT, Janowsky JS, Jacobsen C, Carroll RE, Montalto MB, Halter R, Qiu W, Jacobs JR, Connor WE, Connor SL, Taylor JA, Neuringer M, Fitzgerald KM, Hall RT, Visual, cognitive, and language assessments at 39 months: a follow-up study of children fed formulas containing long-chain polyunsaturated fatty acids to 1 year of age, Pediatrics. 2003 Sep;112(3 Pt 1):e177-83.
  4. Hochwallner H, Schulmeister U, Swoboda I, Spitzauer S, Valenta R. Cow’s milk allergy: from allergens to new forms of diagnosis, therapy and prevention. Methods. 2014;66(1):22–33. doi:10.1016/j.ymeth.2013.08.005
  5. Dietetyka, 1934, J.K.Parnas [red.].

Facebook Comments

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.